Strona główna
środa, 2 września 2026 WARSZAWA 19:03 NOWY JORK 13:03
Reklama · Media · Public relations
Social media i twórcy

FTC szykuje pozew przeciwko YouTube o niejasne zasady usuwania treści

Amerykański urząd FTC kończy pracę nad skargą przeciwko YouTube. Zarzuca platformie, że ogłasza jedne zasady, a stosuje inne. Informację podał Bloomberg, a platforma nie komentuje sprawy.

Grzegorz Kubicki 2.09.2026, 07:41 Aktualizacja 2.09.2026, 18:41 opracowane z 3 źródełBusiness Standard (Reuters), MediaPost, Tubefilter
Osoba uruchamia transmisję na żywo na laptopie.

Fot. Defrino Maasy / Pexels

Federalna Komisja Handlu, w skrócie FTC, czyli amerykański urząd chroniący konsumentów, kończy przygotowania do skargi na YouTube. Podał to 27 sierpnia Bloomberg, powołując się na osoby znające sprawę. Urząd chce zarzucić platformie dwie rzeczy. Publicznie pokazywała użytkownikom jeden zestaw zasad. Kanały zawieszała jednak i obniżała pozycję filmów według innych reguł, których nie ujawniła. Byłoby to pierwsze w Stanach podejście do usuwania treści jako do sprawy o ochronę konsumentów.

Sprawa ruszyła w zeszłym roku. Stało się to wkrótce po tym, jak w styczniu 2025 r. szefem FTC został Andrew Ferguson. Uznał on walkę z blokowaniem treści przez duże firmy technologiczne za jeden ze swoich celów. W lutym 2025 r. komisja poprosiła użytkowników o opisanie swoich przypadków. Chodziło o odcięcie od zarobku, ciche ograniczanie zasięgu i blokady kont. Wpłynęło ponad 3 tys. zgłoszeń. Sprawę prowadzi Biuro Ochrony Konsumentów, którym kieruje Chris Mufarrige. YouTube nie chciał tego komentować agencji Reuters.

Ferguson wyjaśnił podstawę prawną w sierpniowym wystąpieniu w Aspen. Powiedział, że firma może ustalić dowolne zasady. Powinna jednak potem stosować je dokładnie tak, jak pokazała je ludziom zakładającym konto.

AdSense in-article 336x280

Dlaczego to ważne dla marketerów?

Przykłady, które pojawiają się przy tej sprawie, mają charakter polityczny. To zawieszenia kont po szturmie na Kapitol w styczniu 2021 r. i usunięcie kanałów krytyków szczepień jesienią tego samego roku. Sedno sprawy dotyczy jednak każdego właściciela kanału i każdego reklamodawcy. Ostrzeżenia, odcięcie od zarobku i obniżanie zasięgu przez algorytm mogłyby stać się dowodami w procesie. Sąd sprawdzałby, czy ogłoszony regulamin YouTube zgadza się z tym, co dzieje się naprawdę.

Przeszkody prawne są poważne. Sąd Najwyższy w Stanach orzekł w 2024 r., że decyzje platform o tym, co pokazują, chroni Pierwsza Poprawka, czyli konstytucyjna zasada wolności słowa. Sędziowie federalni oddalali już prywatne pozwy z podobnym zarzutem przeciwko Google i Mecie. Berin Szoka z ośrodka analitycznego TechFreedom ocenił, że szef FTC chce obciążyć Google przede wszystkim kosztami procesu.

Co dalej?

Skargę muszą jeszcze przegłosować komisarze. Google niemal na pewno będzie się bronić, powołując się na wolność słowa. Dla twórców i domów mediowych skutki mogą być widoczne szybciej. Dotyczy to także Polski, gdzie YouTube pozostaje najczęściej oglądaną platformą z filmami. Platforma zapewne doprecyzuje regulaminy i powiadomienia o naruszeniach. Konkurenci mogą przy okazji sprawdzić własne zasady. Chodzi o to, czy obiecują to samo, co potem robią.

Źródła

  1. Business Standard (Reuters) — kalendarium dochodzenia, nazwiska (Ferguson, Mufarrige, Meador), 3000 komentarzy publicznych, YouTube odmówił komentarza, 28.08.2026
  2. MediaPost — analiza prawna, wyrok Sądu Najwyższego z 2024, krytyka Berina Szoki, doniesienie Bloomberga z 27 sierpnia, 28.08.2026
  3. Tubefilter — skarga na końcowym etapie przygotowań, zarzucana teoria (deklarowane vs stosowane zasady), cytat Fergusona, perspektywa twórców, 1.09.2026

Wydawca: IMARKETING Sp. z o.o., Al. Jana Pawła II 150/127, 31-864 Kraków, KRS 0001203282, NIP 6751820741.  ·  Redakcja: Al. Jana Pawła II 150/127, 31-864 Kraków, tel. +48 500 440 666, redakcja@marketingnewsroom.pl.  ·  Redaktor naczelny: Grzegorz Kubicki.  ·  Sprostowania: redakcja@marketingnewsroom.pl.