PKOl tłumaczy się z umowy z Zondacrypto. Prezes komitetu jest w areszcie
Media opisały umowę Polskiego Komitetu Olimpijskiego ze sponsorem Zondacrypto. Chodzi o 18,5 mln zł, prawa do wizerunku olimpijczyków i comiesięczne dane o kibicach z Facebooka.

Fot. Diego F. Parra / Pexels
Polski Komitet Olimpijski ma najpoważniejszy kryzys wizerunkowy w swojej historii. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował 27 sierpnia o zatrzymaniu prezesa PKOl Radosława Piesiewicza. Chodzi o śledztwo dotyczące giełdy kryptowalut Zondacrypto, czyli głównego sponsora komitetu. Dwa dni później sąd zdecydował o areszcie. Następnie, 1 września, TVN24 i Wirtualna Polska opisały treść umowy sponsorskiej. PKOl wydał oświadczenie, w którym broni się przed zarzutem handlowania danymi kibiców.
Serwis Polsat News podaje szczegóły. Umowa z października 2025 r. opiewała na około 18,49 mln zł netto, płatne w siedmiu ratach do 2028 r. Do tego dochodziło 5 mln zł w tokenach ZND, czyli cyfrowych monetach giełdy, oraz udział w nowym tokenie TMPL. Pierwsze dwie raty, razem niespełna 990 tys. zł, wpłynęły jeszcze przed podpisaniem dokumentu. W zamian Zondacrypto i siedem powiązanych spółek dostały prawo do wykorzystywania twarzy, głosów i zdjęć polskich olimpijczyków od igrzysk w Londynie w 2012 r. Prawo to obowiązywało na całym świecie. Gdyby któryś ze sportowców wygrał proces o naruszenie wizerunku, odszkodowanie miał zapłacić PKOl.
Najwięcej emocji budzi zapis o danych. Komitet zobowiązał się co miesiąc przekazywać sponsorowi informacje o osobach obserwujących profil TeamPL na Facebooku. W oświadczeniu, które cytuje PRoto.pl, PKOl zapewnia, że nie ma dostępu do danych osobowych obserwujących. Twierdzi, że korzystał tylko ze zwykłych narzędzi do kierowania reklam do wybranych grup odbiorców.
Dlaczego to ważne?
Sprawa pokazuje, co się dzieje, gdy instytucja nie panuje nad własnymi dokumentami. Członkowie zarządu mówią, że umowy nie widzieli. Szef Polskiego Związku Judo Krzysztof Wiłkomirski nazwał ją dramatyczną i ryzykowną. Piotr Pustelnik mówi, że była przed nim ukrywana. Rafał Szlachta, szef jednej z organizacji należących do PKOl, powiedział w TVN24: „Nigdy nie widziałem takich umów”. Według ustaleń mediów prokuratura zarzuca Piesiewiczowi przyjęcie korzyści, w tym zegarka Patek Philippe wartego około 40 tys. euro. Miał je dostać od prezesa Zondacrypto Przemysława Krala w zamian za pomoc w sprawach urzędowych giełdy. Prezes PKOl nie przyznaje się do winy i twierdzi, że zegarek kupił sam.
Sam sponsor też ma kłopoty. Użytkownicy giełdy skarżą się na problemy z wypłatami. Obiecane medalistom igrzysk zimowych premie w tokenach nie dotarły wiosną na czas. Musieli je pokryć prywatni sponsorzy.
Co dalej?
Międzynarodowy Komitet Olimpijski wysłał do członków PKOl pismo z trzema możliwościami. Pierwsza to dobrowolna rezygnacja Piesiewicza. Druga to zawieszenie go albo odwołanie przez władze komitetu na podstawie statutu. Trzecia to działanie samego MKOl, które może skończyć się zawieszeniem Polski i niedopuszczeniem sportowców do igrzysk. Dla osób odpowiadających za komunikację w polskich związkach sportowych i u sponsorów to ostrzeżenie. Wizerunek zawodników i dane kibiców nie są towarem, którym można handlować w tajemnicy przed własnym zarządem. Zapewnienie o zwykłym kierowaniu reklam nie zastępuje odpowiedzi na pytania o nadzór.
Źródła
- PRoto.pl — oświadczenie PKOl ws. danych/targetowania, zakres umowy, data zatrzymania Piesiewicza, 1.09.2026
- Polsat News — dane z umowy (18,49 mln zł, tokeny, raty), prawa do wizerunku od Londynu 2012, reakcje członków zarządu, 1.09.2026
- Money.pl — zatrzymanie ogłoszone przez ministra sprawiedliwości Żurka 27 sierpnia, tło sponsoringu, zegarek, problemy z płynnością giełdy, 27.08.2026
- Interia — list MKOl z trzema scenariuszami, areszt, zarzuty, zaprzeczenie Piesiewicza, 30.08.2026
- WP SportoweFakty — wypowiedzi Rafała Szlachty w TVN24, 2.09.2026