Wydawcy kupują ruch w Google. 113 mln dolarów w lipcu
Similarweb policzyła, że sto największych serwisów medialnych wydało na reklamy w wyszukiwarce około 113 mln dolarów w lipcu 2026 roku.

Fot. Pavel Danilyuk / Pexels
Duzi wydawcy internetowi zaczęli kupować w Google ruch, który wcześniej dostawali za darmo. Firma Similarweb policzyła, że sto największych serwisów medialnych wydało na reklamy w wyszukiwarce około 113 mln dolarów w lipcu 2026 roku. To o 41 proc. więcej niż rok wcześniej. Dane opisał 9 września serwis Adweek.
Sam Forbes wydał 72,2 mln dolarów w jednym miesiącu
Za większość tej kwoty odpowiada jeden serwis. Forbes wydał w lipcu 72,2 mln dolarów, czyli o 34 proc. więcej niż rok wcześniej. Trzy lata temu wydawał osiem razy mniej. Drugi w zestawieniu jest New York Times z kwotą 11,3 mln dolarów, ponad dwa razy wyższą niż rok temu.
Pieniądze przyniosły efekt. Reklamy w wyszukiwarce sprowadziły do tych serwisów 23,7 mln wizyt, o 39 proc. więcej niż przed rokiem.
Darmowy ruch z Google spadł w Forbesie o 26,7 proc.
Powód widać po drugiej stronie. Forbes stracił w ciągu roku 26,7 proc. bezpłatnego ruchu z wyszukiwarki, CNN 28,9 proc., a USA Today 24,1 proc. Coraz więcej odpowiedzi pojawia się na samej stronie wyników. Dlatego mniej osób klika dalej.
Nie każdy wydawca mówi to samo. Le Monde podał w tym tygodniu, że nie widzi spadku ruchu po AI Overviews. Francuski dziennik opiera się jednak na prenumeracie, a nie na odsłonach z wyszukiwarki.
Kliknięcie kosztuje od 1 do 3 dolarów, czasem 50
Wydawcy nie kupują reklam na hasła newsowe. Kupują je pod strony zakupowe i poradniki produktowe, bo z takiej wizyty można zarobić na prowizji ze sprzedaży. Adweek podaje, że typowa stawka to od 1 do 3 dolarów za kliknięcie. Przy hasłach o ubezpieczeniach czy kredytach dochodzi do 50 dolarów.
David Carr z Similarweb mówi o „gwałtownym wzroście wydatków” od kwietnia. Shiv Gupta z firmy U of Digital ocenia to ostrzej. Jego zdaniem wydawcy karmią to, co ich zabija.
Reklamodawca licytuje się dziś z serwisem, w którym reklamuje
Dla marki prowadzącej kampanie w wyszukiwarce to przede wszystkim koszt. Serwis z umową prowizyjną potrafi przebić w aukcji sklep, którego produkt opisuje. Stawki rosną wtedy w ubezpieczeniach, finansach i towarach codziennego użytku.
W Polsce dzieje się to samo, tylko na mniejszą skalę. Duże portale i porównywarki od dawna kupują hasła produktowe, a ruch z wyszukiwarki spada również tutaj. Widać to w danych o tym, że sklepy modowe straciły 17 proc. ruchu z Google w ciągu roku. Dlatego warto sprawdzić dwie rzeczy: czy na własnych hasłach produktowych stoją nad wami serwisy medialne i ile kosztuje was kliknięcie, za które wydawca dostaje prowizję.