Agenty i zakupy agentowe
Asystent, który odpowiada na pytania, to jedno. Program, który sam wchodzi na stronę, klika, wypełnia formularz i finalizuje zamówienie, to coś innego. Takie programy nazywa się agentami i właśnie wchodzą do zwykłego użytku. Ta strona zbiera to, co się z tym dzieje.
Agent nie odpowiada, agent wykonuje
Czat dostaje pytanie i zwraca tekst. Agent dostaje zadanie i robi kolejne kroki, aż je skończy: otwiera strony, czyta je, klika, wraca, poprawia. Jeśli coś nie wychodzi, próbuje inaczej. Z punktu widzenia serwisu wygląda to jak użytkownik, tylko bardzo szybki i pozbawiony cierpliwości do wyskakujących okien.
Dlatego strony, które dla człowieka są tylko męczące, dla agenta są nieprzejezdne. Okno zgody na ciasteczka bez wyraźnego przycisku, koszyk w kilku krokach z przeładowaniem strony, formularz z polem, które trzeba odgadnąć. Agent po prostu się zatrzymuje i klient nie kupuje.
Zakupy robione przez agenta zmieniają to, kto podejmuje decyzję
Gdy zamówienie składa program, cała warstwa przekonywania człowieka przestaje działać. Agent nie reaguje na zdjęcie modelki ani na napis o ostatnich sztukach. Bierze to, co da się odczytać: cenę, koszt dostawy, czas dostawy, warunki zwrotu, dostępność. Wygrywa sklep, który te rzeczy podaje jasno i w sposób czytelny dla maszyny.
Dla marek to nieprzyjemny wniosek. Przy zakupie przez agenta marka liczy się mniej, a parametry więcej. Chyba że klient wpisał nazwę marki wprost w zadanie, a to już jest kwestia tego, czy zna ją z innych miejsc.
Ruch z agentów psuje liczby w analityce
Agent wchodzi na stronę, otwiera pięć podstron i wychodzi. W raportach widać wejście bez kliknięcia w reklamę, krótki czas, brak źródła albo dziwne źródło. Przy większej skali zaczyna to zaniżać wskaźniki, które nikomu nic złego nie zrobiły, a po prostu mierzą teraz dwie różne rzeczy naraz.
Rozsądna reakcja to nie wyłączanie pomiaru, a rozdzielenie go: osobno ludzie, osobno programy. Inaczej przez pół roku nikt nie będzie wiedział, czy konwersja spadła, czy tylko przyszło więcej maszyn.
Blokowanie agentów to decyzja handlowa, nie techniczna
Część wydawców blokuje agenty, bo ci czytają treść i nie zostawiają ani kliknięcia, ani wyświetlenia reklamy. Część sklepów robi odwrotnie i ułatwia im zakupy, bo to dla nich kolejny kanał sprzedaży. Obie decyzje są sensowne i zależą od tego, z czego firma żyje.
Warto tylko pamiętać, że blokada działa na oba sposoby. Strona niedostępna dla programów nie trafi też do odpowiedzi, które te programy układają.
Najnowsze teksty w tym temacie
- Walmart wpuszcza agenty AI na zakupy. Klient ustali, ile każdy z nich może wydać24 października 2026
- DoorDash przyjmuje zamówienia SMS-em. Koszyk układa i płaci za klienta agent AI1 października 2026
- Shopify wpuścił agenty AI do kasy. Zamówienie wyślą tylko przy płatności Shop Pay30 września 2026
- Google opisał system AI, który wyłapuje powiązane kanały wideo. Nie podał żadnych liczb27 września 2026
- Amazon zablokował zakupy agenta Muse od Mety. Sklep powołuje się na regulamin23 września 2026
- Hellobot dostał 5 mln zł na głosowe agenty AI. Obsługują infolinię PKP Intercity19 września 2026
- Nastolatki ufają podpowiedziom AI bardziej niż kolegom. Badanie Mastercard15 września 2026
Ostatnia aktualizacja: 24 października 2026