Strona główna
czwartek, 8 października 2026 WARSZAWA 15:40 NOWY JORK 09:40
AI · Search · Performance · Przetargi
Z ostatniej chwili

Według pozwu Nowego Jorku TikTok dawał nastolatkom fałszywy przycisk bezpieczeństwa

AI

Detektor Google’a nie rozpozna obrazów z Mety. Reklamy z AI muszą oznaczyć agencje i firmy

Google, OpenAI, Meta i TikTok znakują treści z AI na różne sposoby, a ich detektory nie czytają cudzych znaków. Platformy oznaczają tylko część takich materiałów.

Grzegorz Kubicki 8.10.2026, 14:56 opracowane z 17 źródełGoogle, OpenAI, OpenAI, Meta, Komisja Europejska, Komisja Europejska, AI Act Service Desk, Dziennik Ustaw, IAB Polska, Google Ads, Meta, TikTok, Indicator, Engadget, MacRumors, WNP.pl / PAP, Freshfields
Laptop z otwartym programem do obróbki zdjęć na ekranie

Fot. MART PRODUCTION / Pexels

Google 7 października otworzył dla wszystkich SynthID Detector. To strona, na której można sprawdzić, czy obraz, film albo nagranie powstało w AI. Narzędzie rozpozna jednak tylko pliki z narzędzi czterech firm: Google, OpenAI, NVIDIA i Kakao. Obrazu z Mety nie rozpozna, bo Meta ma własny znak. Sprawdziliśmy, jak swoje treści znakuje sześć dużych firm i czym można to potem sprawdzić. Żaden detektor nie czyta wszystkich znaków. Dlatego reklamy z AI musi oznaczyć ten, kto ich użył, czyli agencja albo firma, a nie platforma.

Google i OpenAI używają tego samego znaku. Meta ma własny

Znak wodny w AI nie przypomina logo w rogu zdjęcia. To ukryty wzór w pliku. Człowiek go nie widzi, a program potrafi go odczytać. Obok niego działa drugi sposób, czyli metadane C2PA. To opis pochodzenia zapisany w samym pliku: jakim narzędziem go zrobiono i kiedy. Każda z firm łączy te sposoby po swojemu.

Google dodaje znak SynthID do obrazów, filmów, nagrań i tekstów ze swoich narzędzi. Według ogłoszenia Google z 7 października ma go już ponad 180 mld obrazów i filmów. Nowy detektor Google’a otwarty dla wszystkich działa na całym świecie, ale tylko po angielsku. Sprawdza obrazy, filmy i dźwięk, tekstu nie. Google zapowiada, że wkrótce rozpozna też pliki z narzędzi Apple. Według opisu narzędzia, który przytacza MacRumors, detektor nie odróżni pliku zrobionego przez AI od zdjęcia, które AI tylko poprawiła.

OpenAI daje obrazom z ChatGPT dwa znaki naraz: metadane C2PA i SynthID od Google’a. Dlatego detektor Google’a widzi także te pliki. Własne narzędzie OpenAI sprawdza obrazy i nagrania, ale tylko z OpenAI. Od 5 października firma znakuje też tekst. Ten znak nazywa się textGrain. W ChatGPT pojawi się w ciągu kilku tygodni i tylko w Unii. Pisaliśmy już o znaku wodnym w tekstach z ChatGPT. Program, który go odczytuje, dostaną tylko wybrani badacze i organizacje.

Meta w lipcu dodała do obrazów z modelu Muse Image własny znak Content Seal. Firma twierdzi, że znak przetrwa przycięcie, kompresję i zrzut ekranu. Na filmy ma trafić później. Meta pokazała też swój detektor, ale sprawdza on tylko obrazy i ma dzienny limit. Serwis Engadget podał, że narzędzie nie czyta znaków SynthID ani metadanych C2PA. Według serwisu Indicator obrazy z meta.ai nie mają też metadanych C2PA. Meta zasiada przy tym w komitecie, który rozwija ten standard.

TikTok od maja 2024 roku sam czyta metadane C2PA i oznacza treści z AI wgrane z innych narzędzi. Twórcy muszą też sami oznaczać realistyczne filmy z AI. W listopadzie 2025 roku TikTok podał, że oznaczył już ponad 1,3 mld filmów. Testuje też własny ukryty znak, który odczyta tylko on. Firma przyznaje, że jej etykiety mogą znikać, gdy ktoś wgra film ponownie albo przerobi go gdzie indziej.

Adobe i Microsoft stawiają na metadane. Adobe dodaje je do wszystkiego, co powstaje w Firefly. Microsoft robi to z obrazami z modeli OpenAI w swojej chmurze Azure. Tu jest słaby punkt metadanych. OpenAI pisze w swojej pomocy, że mogą zniknąć po zwykłym zrzucie ekranu. Ukryty znak w pliku jest odporniejszy, ale też nie zawsze.

Instagram oznaczył 15 ze 105 obrazów z AI

W marcu serwis Indicator sprawdził pięć serwisów. Wrzucił na nie ponad 200 obrazów i filmów z narzędzi Google, Mety i OpenAI. LinkedIn i Pinterest oznaczyły po 67 proc. z nich. YouTube oznaczył mniej więcej połowę, a TikTok około jednej trzeciej. Najsłabiej wypadł Instagram, gdzie etykietę dostało 15 ze 105 obrazów.

Od tego czasu część serwisów zmieniła zasady. YouTube w maju zaczął sam dodawać etykietę, gdy wykryje niezgłoszone, realistyczne wideo z AI. Na początku października zapowiedział też, że jego narzędzie do szukania podrobionych twarzy wkrótce rozpozna także podrobiony głos. Daty nie podał.

Z tekstem jest jeszcze trudniej. OpenAI samo sprawdziło swój znak textGrain na tekstach o psychologii. We fragmentach liczących 400 tokenów, czyli mniej więcej 300 angielskich słów, wykrywało go w około 95 proc. przypadków. Gdy ktoś zamienił co dziesiąte słowo na bliskoznaczne, wynik spadł z około 92 do 66 proc. Po zamianie co czwartego słowa spadł do 17 proc. OpenAI dodaje, że brak znaku nie dowodzi, że tekst napisał człowiek.

Reklamę z AI oznacza agencja albo firma, a nie Google czy Meta

Od 2 sierpnia obowiązuje artykuł 50 AI Act. Tak nazywają się unijne przepisy o sztucznej inteligencji. Ten artykuł dzieli obowiązki na dwie grupy. Firmy od AI, takie jak Google czy OpenAI, mają znakować to, co tworzą ich narzędzia, tak żeby odczytał to program. Kto używa AI do realistycznego obrazu, nagrania albo filmu, musi to ujawnić odbiorcy. Za złamanie tego artykułu grozi kara do 15 mln euro albo 3 proc. rocznego obrotu na świecie. Liczy się wyższa z tych kwot, a w małych i średnich firmach niższa.

Platformy reklamowe pomagają tylko w części. Google Ads od lipca sam dopisuje informację o AI do reklam zrobionych jego narzędziami. Widać ją w panelu, który po angielsku nazywa się „How this ad was made”. Przy reklamach z innych narzędzi firma musi sama zaznaczyć, że użyła AI. Meta od czerwca zbiera takie informacje w zakładce „About this ad”. Zapowiada, że rozpozna też reklamy z cudzych narzędzi AI, ale nie mówi, po jakich sygnałach. Jeśli plik z innego programu nie ma znaku, a firma nic nie zaznaczy, etykiety nie będzie.

IAB Polska: oznacza ten, kto pracuje w narzędziu AI

W Polsce najwięcej praktycznych wskazówek dał IAB Polska. Jego przewodnik z 5 sierpnia mówi, że oznaczenie dodaje ten, kto sam pracuje w narzędziu AI. Najczęściej będzie to agencja kreatywna. Reklamodawca i tak odpowiada za to, jak wygląda gotowa reklama. Dom mediowy, który tylko emituje reklamę, zwykle nie musi niczego oznaczać. Wydawca też nie, chyba że sam zmienia reklamę za pomocą AI. Twórca, który używa awatara z AI albo sklonowanego głosu, oznacza swoje materiały sam. Wcześniej opisaliśmy, jak branża ustala te zasady.

Według przewodnika oznaczać trzeba obrazy, nagrania i filmy, które mogą uchodzić za prawdziwe, na przykład sztuczny głos albo wizerunek. Nie trzeba oznaczać zwykłej korekty kolorów, rysunkowej animacji ani krótkiego hasła na banerze. W filmie informacja powinna stać na planszy na początku, bo same napisy końcowe nie wystarczą. IAB radzi, żeby zdanie o AI stało osobno, obok informacji, że to reklama. Proponuje na przykład „Wytworzone przez AI” albo „Zmodyfikowane przez AI”. Ikona przygotowana przez Komisję Europejską jest dobrowolna.

Pilnować tego będzie Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji. Tak stanowi ustawa o systemach sztucznej inteligencji z 3 lipca, ogłoszona 27 lipca. We wrześniu Senat zgodził się, żeby komisją kierowała Pamela Krzypkowska. Według PAP przepisy o kontrolach i karach wchodzą w życie 28 października. Szerzej piszemy o tym w zestawieniu prawo i AI w marketingu.

Firmy od AI mają czas do 2 grudnia, a detektory do lutego 2027

Unijne przepisy dały twórcom narzędzi więcej czasu. Systemy, które były na rynku przed 2 sierpnia, mają znakować treści do 2 grudnia 2026 roku. Obowiązek oznaczania realistycznych podróbek przez agencje i firmy działa już teraz. Komisja Europejska 10 czerwca opublikowała też dobrowolny kodeks, który opisuje, jak znakować i oznaczać treści z AI. Część dla twórców narzędzi podpisało 95 firm, w tym Google, Meta, Microsoft, OpenAI i Mistral. Na liście, którą Komisja zaktualizowała 24 września, nie ma TikToka, X ani Apple.

Kodeks może to zmienić. Kancelaria Freshfields w swoim omówieniu pisze, że firmy, które go podpisały, mają dać darmowe narzędzie do sprawdzania znaków. Do 2 lutego 2027 roku narzędzia różnych firm mają ze sobą współpracować. Do tego czasu jedno sprawdzenie nie wystarczy. Obraz bez znaku SynthID może pochodzić z Mety, a obraz bez metadanych mógł je po prostu stracić przy zrzucie ekranu.

Tak widzi to Grzegorz Kubicki, CEO i założyciel agencji iMarketing. „Detektory nie rozwiążą tego za agencje, bo każdy widzi tylko część znaków. Najbezpieczniej oznaczyć materiał z AI już przy produkcji, a nie dopiero przy emisji. Wtedy klient od razu wie, co zobaczą odbiorcy”.

W umowie albo briefie dla agencji powinien więc stać jeden zapis: kto oznacza materiały zrobione w AI, jakim zdaniem i w którym miejscu reklamy. Bez niego agencja może uznać, że oznaczy to platforma. Test serwisu Indicator pokazuje, że platforma często tego nie robi. Kontrole w Polsce ruszają 28 października.

Źródła

  1. Google — ogłoszenie SynthID Detector dla wszystkich, 7.10.2026
  2. OpenAI — znak wodny textGrain w tekstach i testy skuteczności, 5.10.2026
  3. OpenAI — oznaczenia pochodzenia w obrazach, dźwięku i tekście
  4. Meta — znak Content Seal w Muse Image, 7.07.2026
  5. Komisja Europejska — kodeks oznaczania treści z AI, 10.06.2026
  6. Komisja Europejska — lista sygnatariuszy kodeksu, aktualizacja 24.09.2026
  7. AI Act Service Desk — art. 111 ust. 4, termin 2.12.2026
  8. Dziennik Ustaw — ustawa o systemach sztucznej inteligencji, 27.07.2026
  9. IAB Polska — przewodnik o oznaczaniu reklam z AI, 5.08.2026
  10. Google Ads — oznaczenia reklam z AI, 9.07.2026
  11. Meta — oznaczenia AI w reklamach, aktualizacja 1.06.2026
  12. TikTok — etykiety AI i C2PA, 19.11.2025
  13. Indicator — test etykiet AI na pięciu serwisach, 18.03.2026
  14. Engadget — detektor Mety, 7.07.2026
  15. MacRumors — ograniczenia SynthID Detector, 7.10.2026
  16. WNP.pl / PAP — Senat o przewodniczącej KRiBSI, kontrole od 28.10, 24.09.2026
  17. Freshfields — omówienie kodeksu, 25.06.2026

Wydawca: IMARKETING Sp. z o.o., Al. Jana Pawła II 150/127, 31-864 Kraków, KRS 0001203282, NIP 6751820741.  ·  Redakcja: Al. Jana Pawła II 150/127, 31-864 Kraków, tel. +48 516 110 813, redakcja@marketingnewsroom.pl.  ·  Redaktor naczelny: Grzegorz Kubicki.  ·  Sprostowania: redakcja@marketingnewsroom.pl.